Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ważne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ważne. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 stycznia 2011

Bądź sobą - zawsze bądź sobą!

Nie lubię robić noworocznych postanowień, bo niby z jakiego powodu mamy czekać na Nowy Rok z podjęciem decyzji, która dotyczy nas samych. To, co jest ważne, to co czyni nas szczęśliwymi, warto zacząć już dziś, już teraz...

Ja zamierzam być sobą.

Za długo starałam się dostosowywać do cudzych oczekiwań, tak naprawdę pomijając własne potrzeby - życie jest zbyt krótkie, by rozmieniać się na drobne, by nie sprawiać sobie przyjemności, by tracić czas na żale i smutki.

Wokół nas jest wiele piękna i dobra, zamierzam je dostrzegać i cieszyć się nim... Wiem, że to potrafię - i chcę tego doświadczać...

Zdrowy egoizm - "Bądź sobą - zawsze bądź sobą!" - bo spełniając własne potrzeby czujemy się lepiej i mam nadzieję, że wówczas jesteśmy lepsi dla innych, a innym jest lepiej żyć z nami.

niedziela, 24 października 2010

Odosobnienie

Wychodzenie bez towarzystwa innych ludzi i spędzanie czasu sam na sam jest potrzebne każdemu. Pozwala spojrzeć na swoje życie z dystansu, a także nawiązać więź z tym kimś, kim naprawdę jesteśmy. Można wówczas wyłączyć głosy innych osób mówiących, kim powinniśmy być.

Spacerując czy jeżdżąc na rowerze bez towarzystwa, możemy poszukiwać odpowiedzi na ważne pytania lub poczuć przypływ natchnienia.

wtorek, 19 października 2010

Poczuć wolność

wśród zapachu kwiatów...

niedziela, 17 października 2010

Minęło już 100 dni.


Wiem, że nigdy nie będę doskonała - ale nie znaczy to, że mam przestać dążyć do tego, by być coraz lepszą.

niedziela, 10 października 2010

10.10.2010 - to już 3 miesiące.

Piękna data - symboliczna i ciekawa wizualnie.
Dla mnie ta data jest małą rocznicą - dokładnie rzecz ujmując "trzymiesięcznicą".
10 lipca tego roku postanowiłam zmienić w moim życiu coś, co wymknęło mi się spod mojej kontroli. Moją wagę. Wagę, która od lat mi ciążyła, a zamiast się zmniejszać - rosła. Nadszedł czas na zmiany, zmiany nie tylko tymczasowe, ale na całe życie. Zmiany, które sprawią, że będę zdrowsza, sprawniejsza, piękniejsza...
Zmiany w odżywianiu, myśleniu o nim i o sobie samej.
Zmiany, które idą w dobrą stronę i zmiany, których realizacja wymaga wysiłku, ale daje ogromną satysfakcję. Dają mi również siłę i motywację do tego, by budować swój mały świat takim, w jakim czuję się najlepiej.

sobota, 9 października 2010

Jak wiele trzeba przebrać

zwyczajnych kamieni, by odkryć diamanty ukryte w głębi siebie?

poniedziałek, 31 maja 2010

Współczesny obraz przyjaźni

Czy w dzisiejszych czasach są jeszcze bezinteresowni ludzie, którzy potrafią lubić / kochać za to, że jesteś, a nie jaki jesteś, jakie są twoje poglądy, wiara czy to co posiadasz? Czy może liczy się tylko to czy możesz się do czegoś przydać...

Coraz częciej mam wrażenie, że nie jest ważne, co dajesz drugiej osobie, istotne jest tylko, co możesz z tego układu mieć. Tak układu, nie miłości czy przyjaźni, a właśnie układu. Jak w biznesie, gdzie o działanie spółki decyduje efektywność wymiany dóbr i osiąganie korzyści, a sprawy emocjonalne odchodzą na dalszy plan.

Czy w pośpiechu i dążeniu do powiększania naszych zysków nie tracimy tego, co naprawdę ważne? Drugi człowiek może wysłuchać, pocieszyć, przytulić, pomóc w trudnej sytuacji i radować się z sukcesu. Tego nie zastąpi żaden pieniądz. Pieniądz nie da prawdziwej szczerej relacji. Taką może dać tylko oddana druga osoba, która jest z nami na dobre i na złe. Nie tylko wtedy, gdy jest się jej do czegoś potrzebnym.

sobota, 27 lutego 2010

Jak wiele człowiek ma szczęścia

dostrzega najczęściej dopiero wtedy, gdy widzi, jakie kryzysy dotykają osoby z jego otoczenia lub gdy widzi podobnych do siebie ludzi, których losy potencjalnie mogłyby być jego losami.

Doceniamy wartość życia najbliższych i kochanych przez nas ludzi, zwierząt, miejsc, przedmiotów, wspomnień. Wartość tego, co wnoszą w nasze życie, czego się od nich uczymy, jak wiele im zawdzięczamy – to kim jesteśmy i to, co sprawia, że jesteśmy tacy a nie inni, wyjątkowi. Wyjątkowi, dzięki wyjątkowości wydarzeń i wpływów otoczenia, które na nas oddziałują. Chyba za rzadko doceniamy tych, którzy tak wiele nam ofiarowali, codzienne kłótnie, nieporozumienia, kłamstwa, zagniewania przysłaniają nam to, co dobre, dane prosto z serca. Rzadko mówimy sobie: dziękuję, proszę, przepraszam.

Najsmutniejsze jest to, że jeśli pewne wydarzenie poruszy nas, to często pamiętamy o nim, tylko przez chwilę. Nie zmienia ono jednak trwale naszego życia. Dopiero kumulacja krytycznych wydarzeń lub mega kryzys, którego jesteśmy świadkiem lub uczestnikiem sprawia, że zmienia się nasze postępowanie. Tylko czy trzeba aż tak spektakularnych zdarzeń, by docenić tych, których mamy przy sobie, na których możemy zawsze polegać. Tych którzy nas wysłuchają, wesprą, wyciągnę pomocną dłoń. Myślę i mam nadzieję, że nie trzeba…

niedziela, 17 stycznia 2010

Ryś vs. Tygrys!

Ryś wśród tygrysiów:
-zagubiony
-skryty
-nieśmiały
-trochę niepewny
-zalękniony
-smutny
-zakompleksiony
-wrażliwy
-skromniejszy
-podatny na zranienie

Być jak tygrys, co ich wygryzł:
-pewny siebie
-odporny
-nieprzejmujący się wszystkim
-piękny bez kompleksów
-znający swoją wartość
-ceniący wyznawane przez siebie zasady i potrafiący ich bronić
-umiejący sobie radzić z lękiem i stresem
-dostrzegający znaczenie każdej chwili :)

wtorek, 1 września 2009

1 września

- dzieci i młodzież do szkoły (ale mi dobrze mam jeszcze miesiąc wolnego)
- niestety nie do końca wolnego, bo trzeba ostro zakuwać do poprawki z psychometrii
- 70 rocznica wybuchu II Wojny Światowej - może zbyt patetycznie, ale prawdziwie - oby na ziemi na zawsze zapanował pokój i nie było więcej wojen!

Przydałyby się nowe siły, by walczyć z sobą samym, swoimi słabościami i ze słabością tego świata...
Jak to często się mówi, świat jest piękny, tylko ludzie są ... właśnie - ludzie to my - i jacy my taki świat, bądźmy dla niego lepsi, a będzie się nam przyjemniej i łatwiej żyło.

niedziela, 12 lipca 2009

Pozytywne przesłanie

I may not be perfect but some parts of me are pretty awesome.

niedziela, 21 czerwca 2009

Kotem (pocztowym) być!

Dzikim, dachowcem lub „kanapowcem”... Wiele osób gdyby miało wybór, jakim być zwierzęciem zamiast być człowiekiem, wybrałoby właśnie to stworzenie.
Co nas tak pociąga w tych zwierzakach… Co takiego leży w ich naturze, że wybralibyśmy akurat je?


Koty są szlachetne, pełne wdzięku, to zwierzęta z charakterem – tak często o nich myślimy.
Koty zdecydowanie nie lubią dużego ruchu i hałasu. Lubią się wysypiać, często przedkładają sen nad inną aktywność.
Jeśli nie chcą czegoś robić, to po prostu tego nie robią, stąd mówi się o nich, że są niezależne i chodzą własnymi drogami. Robią wszystko po swojemu, zdają się na swój instynkt.


Koty często są samotnikami i trzymają innych na dystans. Mogłoby się wydawać, że są interesowne, jeśli mają ochotę na jakieś przyjemności potrafią o nie prosić (uroczo się przymilają), potrafią też wyrazić swą wdzięczność, gdy otrzymają upragnioną pieszczotę (mruczą). Jednak to wynagradzanie jest na tyle sympatyczne, że kotu wiele się wybacza… Nawet różne psikusy, które potrafi wyrządzić w domu czy w ogrodzie.


Uważa się, że koty są bardzo tajemnicze. Może dlatego tak nam się podobają, bo często to co niedostępne i nieznane jest dla nas bardziej pociągające.
Czy bycie kotem byłoby fajne? Bardzo możliwe – brak obowiązków, możliwość leniuchowania, wolność i spokój…


Tak – czasami chciałoby się być kotem, uciec od trosk, codziennych zmartwień i smutków, wybrać się na długi spacer lub leniwie pospać zwiniętym w kłębek.

poniedziałek, 18 maja 2009

Szacowanie szacunku

Dzisiaj właśnie czuję się samotna, nierozumiana, tak trudno mi jest być niezrozumianym. Najtrudniej jest, gdy człowiek nawet nie próbuje zrozumieć innych, a wszystkie opinie różne od własnych uważa za niewłaściwe, nienormalne, tak jakby tylko on miał prawo wydawać sądy ostateczne, jedyne i nieomylne.

To, co ja tu pisze może też jest sądem o innych, może raczej powinnam skupić się na zachowaniu ludzi, nie na nich samych, łatwo o tym zapomnieć, gdy człowieka przepełniają emocje. A tak właśnie dzisiaj to czuje, jest mi przykro, że druga osoba, nie chce zrozumieć moich potrzeb, motywacji, emocji....Dobra nie wymagam ich akceptacji, ale chociaż przyjęcia do wiadomości bez krytykowania ich nawet dobrze nie wysłuchawszy wszystkich argumentów... I proszę jeszcze o odrobinę szacunku. Ja słucham Ciebie, nie muszę się zgadzać z Twoimi sądami, ale one są Twoje i masz do nich prawo. Moje są moje i chcę, żeby były uszanowane, nie muszą być uznane za lepsze lub gorsze, ale za "czyjeś". Hmm, tak sobie myślę, że nawet chyba nie chodzi o samo niezrozumienie drugiego człowieka, ale o to by tego człowieka szanować. Nie chodzi mi tu o uznanie społeczne, bo nie jest powiedziane, że ktoś kto cieszy się uznaniem w społeczeństwie zasługuje na większy szacunek. Szacunek należy się każdemu, bo jak można wymagać od innych by nas szanowali, jeśli sami nie okażemy innym szacunku.

Szacunek, to przecież uznanie godności osoby ludzkiej - ja jestem równa Tobie - TY jesteś równy mnie.

Pewnie zabrzmi banalnie, ale szanujmy zdanie innych ludzi, bo wtedy łatwiej będzie nam skupić się na ich poglądach, uczuciach czy potrzebach...Jeśli skupimy się tylko na rozumieniu siebie i przekonywaniu innych, że nie mają racji, może się okazać, że ludzie przestaną szanować nas, bo zwrotnie zadziała to w drugą stronę, takie zabójstwo siebie własną bronią...

Mam nadzieję, że moje dzisiejsze poczucie samotności nie wynika z tego, że nie szanowałam mojego rozmówcy...starałam się, by moje wypowiedzi wyrażały to, że staram się rozumieć tą osobę, ale niestety nie doświadczyłam tego od drugiej strony...A szkoda, bo myślę, że nie była to aż tak istotna sprawa, żeby wynikały z niej aż takie nieporozumienia.

sobota, 4 kwietnia 2009

Czasem lepiej zamilknąć...

Natknęłam się dzisiaj przeglądając blogi na taki wpis:
„Przed chwilą zginął mój Charlie. Wpadł pod samochód. Jak to dobrze, że zdążyłam się dziś chociaż z nim pobawić. Był wspaniały. Wyjątkowy. W sumie tak jak każdy kot.
Teraz została mi już tylko Miśka. ;( To już mój czwarty kotek, który został potrącony przez samochód. Jestem załamana. Strasznie lubię koty i zawsze się do nich przywiązuję.”

Rozumiem, że dziewczyna jest załamana. Też miałam kiedyś koty, ale ich żywot kończył się podobnie, więc rodzice zadecydowali, że nie będziemy już brać do domu nowych, chociaż wszyscy koty lubimy. Mamy teraz psa, który za ogrodzenie wychodzi na smyczy.
Nie rozumiem jednak czemu pisać o tym na blogu, tuż po śmierci ukochanego zwierzaka. Przepraszam za może niezbyt przyjemne słowa, ale gdy jeszcze ciepły kotek prawdopodobnie był chowany przez któregoś z członków rodziny – jego pani poszła dzielić się z całą Polską tym, jak jest jej ciężko. Owszem – może być jej ciężko, ale czy nie bardziej na miejscu byłoby popłakiwać/powspominać/ponicnierobić w samotności, a nie „oczekiwać” na kondolencje od innych blogowiczów…

Takich wpisów na różnych blogach jest dużo, ludzie szukają pocieszenia, rozgrzeszenia, wybaczenia, zrozumienia…
Dawniej o tych codziennych bolączkach słuchała rodzina, przyjaciele, czasem sąsiedzi, lekarz lub ksiądz. A dziś częściej „cała” Polska wie, że bloggerka z Warszawy straciła ukochanego zwierzaka, a zrozpaczonego łodzianina rzuciła dziewczyna, bo miał problemy seksualne. Czy naprawdę nie mamy już oparcia w bliskich nam osobach, że o swoich troskach rozmawiamy z obcymi ludźmi?
Owszem czasem łatwiej jest wygadać się obcej osobie, która nas nie zna i może obiektywniej spojrzeć na naszą sprawę, ale obcy człowiek niekoniecznie będzie dobrym doradcą czy chociażby słuchaczem. Jej porady nie zawsze będą trafne, krytyka czasem będzie bardziej bolesna, bo może i ostrzejsza niż od osób które nas kochają/lubią…
Chociaż z drugiej strony patrząc, może właśnie dlatego te blogi powstają – bo ci ludzie nie mają z kim porozmawiać lub nie chcą rozmawiać z tymi, którzy są niedaleko…

Koniec końców, wydaje mi się, że żadne internetowe wsparcie obcych osób nie zastąpi tego rzeczywistego, jakie mamy od ludzi którzy są wokół nas lub dobrze nas znają (internetowe lub telefoniczne wsparcie od rodziny i przyjaciół jest chyba tak samo ważne jak to w „realu”).

Życie jest pełne lepszych lub gorszych momentów. Wydaje mi się jednak, że tak jak mawiała moja babcia: „chociaż bieda w kamienicy, humor na ulicy” pewne sytuacje w życiu lepiej jest „przeżywać” z bliskimi, a nie obcymi ludźmi…A także nie zawsze dobrze jest dla nas, gdy nasze trudności obserwuje cały świat dookoła...

niedziela, 8 marca 2009

Dzień Kobiet

Święto fajne, ale każdy dzień powinien być dla kobiet dniem wyjątkowym... Zresztą nie tylko dla kobiet. Każdego dnia można sprawiać ludziom radość, każdego dnia człowiekowi należy się szacunek i zrozumienie, uśmiech i pomocna dłoń. Powiedzenie: proszę, dziękuję, przepraszam, wydaje się to takie proste, a jednak bardzo często o tym zapominamy... Proste słowa, które sprawiają, że żyję się lepiej...
Wiele mamy różnych świąt, a jeszcze więcej okazji do tego, by zwykłe dni uczynić wyjątkowymi...